sobota, 29 listopada 2025
Myślałam, że to już koniec.
No cześć wszystkim! It's been a while... Zawsze wpadam tutaj raz do roku, aby napisać jakiś update życiowy, ale w tym przypadku walczyłam o dostęp do bloga bo... zapomniałam danych. Tyle lat wspomnień do kosza? Nuh-uh. Za bardzo nostalgicznie podchodzę do tej platformy i jak matka lwica odzyskałam mojego cukierkowego bloga.
Pewnie każdy z Was zastanawia się co u mnie?? To chyba najlepszy rok mojego życia. Po fali beznadziejnych wydarzeń mogę w końcu odetchnąć z ulgą. Wiecie, że skończyłam studia? Jestem magistrem prawa. W życiu bym nie pomyślała, że uda mi się skończyć tak trudny kierunek, natomiast za 3,5 roku będę jeszcze dodatkowo magistrem psychologii. Właśnie teraz powinnam siedzieć nad materiałami do jutrzejszego kolokwium, ale zamiast tego piszę posta. Czeka mnie całkiem sporo różności związanych z biologią.. Jak ktoś mnie długo zna to pewnie pamięta, że musiałam siedzieć przez 3 lata w liceum z książkami z rozszerzenia, no i właśnie dlatego nie chciałam być lekarzem. Po co mi to wszystko haha, sama robię sobie problemy.
Od dłuższego czasu mieszkam znowu na stałe na Śląsku, który może nie jest najbardziej rozwiniętą algomeracją na świecie, ale przez ilość zieleni i atrakcji kulturowych jest dla mnie jak najbardziej wystarczający. Uwielbiam nasze parki, kawiarnie, gościnność, architekturę, faktycznie jest to MOJE miejsce. Nie zmienia to też faktu, że uwielbiam podróżować i zwiedzać nowe miejsca, a w tym roku miałam całkiem sporo wyjazdów począwszy od Stanów Zjednoczonych (byłam w aż 6 stanach! Nowy Jork, New Jersey, Kalifornia, Nevada, Arizona i Utah!!), później poleciałam z rodzicami do Grecji na wakacje, następnie wybrałam się na tygodniowego tripa do Londynu (gdzie udało mi się zobaczyć Lane Del Rey, Addison Rae, Clairo i Sabrine Carpenter), spontanicznie pojechałam do Wiednia razem z moim przyjacielem, później Turcja, potem Berlin i kolejny koncert, znowu Berlin i koncert Lady Gagi w moje urodziny i... za niecałe dwa tygodnie ostatni już raz w tym roku gdzieś jadę i jest to znowu Berlin (ale nie mogę odpuścić koncertu Radiohead!!).
Kocham podróże, a szczególnie te, które przynoszą mi sporo muzycznych doznań.
W tym roku miałam też możliwość zadbania trochę mocniej o moje zdrowie fizyczne, jak i psychiczne. Na razie udało mi się zrzucić 15kg, ale dalej walczę i jeszcze 40 przede mną. Najgorzej jest zrobić ten pierwszy krok i pójść do lekarza po pomoc. Niestety depresja (i jak się również później w tym roku okazało; autyzm) nie jest łaskawa i przez całe moje 26 letnie życie, moim sposobem na radzenie sobie z trudnymi emocjami było zajadanie ich. Udało mi się też zrobić w końcu przeszczep włosów, w sumie to całkiem niedawno bo 5 dni temu. Mam wygolony cały tył głowy, a na koronie przeszczepiono mi 1900 graftów. Wizja bujnej fryzury jest ekscytująca, natomiast teraz czuję raczej smutek bo najgorszy scenariusz związany z moim problemem łysienia właśnie się spełnił. Fryzura na "chłopca" jest coraz bliżej, ponieważ jak już odrosną mi włosy na potylicy- będę musiała obciąć wszystko na prosto i krótko. Co prawda zabrało mi to jedyną rzecz, która jakkolwiek zbliżała mnie do w miarę normalnego wyglądu, ale muszę to jakoś przejść i nie zamykać się znowu w domu, jak to wcześniej miałam w zwyczaju.
Pierwszy raz od bardzo, ale to naprawdę BARDZO dawna jestem w stanie powiedzieć, że kocham życie i się nim cieszę. Mimo różnych przeciwności losu cały czas staram się patrzeć na to jak piękna może być przyszłość i nie mam poczucia, że z każdym dniem jest coraz gorzej. Niech tylko odrosną mi włosy, a naprawdę wszystko będzie już dobrze.
Zagłębiając się jeszcze w dość intymną "prywate"- na początku roku zerwałam z moim byłym już chłopakiem. To była bardzo dobra decyzja, ponieważ gdyby nie to zerwanie pewnie dalej siedziałabym zamknięta w domu i przepuszczałabym każdą okazję na zrobienie dla siebie czegokolwiek. Pamiętam, że zawsze niesamowicie dążyłam do posiadania w swoim życiu kogoś, kto będzie mi bliski na tyle, że mogłabym powiedzieć, że go kocham, ale jeśli miałabym na to spojrzeć teraz z perspektywy czasu, to chyba najbardziej na całym świecie potrzebowałam akceptacji i poświęcenia mi uwagi. Oczywiście nie wychodzę z założenia, że przez całe życie będę teraz sama, ale przyjaźń i wsparcie ze strony bliskich jest ważniejsze, aniżeli płytkie relacje pseudo-romantyczne, które hamują człowieka w zdrowym funkcjonowaniu.
Lalkarstwo to moja ogromna pasja już od 14 lat. W moim życiu miałam już conajmniej ze 100 różnych lalek, ale finalnie w mojej aktualnej kolekcji znajduje się 36 lalek, z czego dwie z nich wystawiłam na sprzedaż i czekam, aż dam im nowy dom. Wiele ludzi mówiło mi, że jest to skrajnie nieodpowiedzialne, aby wszystkie pieniądze przeznaczać na plastikowe lalki, ale to ile komfortu daje mi robienie im zdjęć jest nie do opisania. W tym roku skupiłam się na Pullipach, które są ręcznie malowane, rzeźbione, drastycznie zmodyfikowane. Na ten moment w mojej kolekcji znajduje się 7 customów, z czego Amika cały czas czeka na ratunek (ale spokojnie, jestem już umówiona na naprawienie jej pyszczka). Prócz lalek zbieram też od dobrych 5 lat płyty winylowe i jak to na prawdziwego autystyka przystało, w mojej kolekcji mam już ponad 500 płyt. Jedną z rzeczy, które bardzo pomogły mi w zaakceptowaniu mojego oddania się oraz fiksacji na punkcie konkretnych zainteresowań była diagnostyka mojej neuroróżnorodności, która niezdiagnozowana niesamowicie burzyła moje poczucie własnej wartości. Całe szczęście jestem istotą myślącą i zaakceptowałam swoją inność, a na dodatek staram się z tego wynosić same pozytywy.
Nie ma nic złego w tym, że interesujesz się czymś niszowym. Nie ma nic złego w tym, że nie wpisujesz się w ramy powszechnie ustalonych "norm" społecznych. Każdy z nas jest inny i gdybyśmy mieli uznać cokolwiek za tą przysłowiową normę- większość z nas, którzy są traktowani za dziwaków byliby tymi "normalnymi". Embrace your inner weirdo & go through life with your head held high ♥
Na sam koniec wrzucę Wam kilka zdjęć lalkowych, które wykonałam w tym roku.
Życzę Wam spokojnych Świąt, udanego Sylwestra, rozsądnych postanowień noworocznych i... do następnego!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za miłe i szczere komentarze, za te mniej miłe też dziękuję!
A może chcesz o coś zapytać? - Śmiało! Bez krępacji! Na pewno Ci odpowiem. Jeśli nie w komentarzu, to na twoim blogu! ♥